0 produktów / 0.00 zł

Winni. Holokaust i fałszowanie historii

Autor: Dariusz Walusiak
ISBN: 978-83-7569-861-9
Oprawa: Twarda
Liczba stron: 448
Format: 140x200
Data wyd.: 2016
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rafael
Cena: 49.90 zł
Zapytaj o produkt
Wysyłka:w ciągu 1-2 dni Dostawa:od 0.00 zł

Opis książki

Dariusz Walusiak, historyk, pisarz, reżyser, scenarzysta i dziennikarz zaangażowany w odkrywanie prawdy z przeszłości, w pełnej pasji analizie przyczyn i faktów jednej z największych zbrodni w historii ludzkości – zagłady i prześladowania Żydów w XX wieku. W swojej książce przywołuje mity, które narosły wokół Holokaustu, i wskazuje prawdziwych winnych. Celnie rozprawia się z ignoranctwem i coraz powszechniej powtarzanym kłamstwem o współwinie Polaków. Publikację cechuje rzetelność faktograficzna, spójne logiczne wnioskowanie oraz rzeczowe wskazanie stereotypów, które dziś funkcjonują w świecie, zakłamując rzeczywistość, a także odbierając Polakom właściwe miejsce w historii czy wręcz należną godność ofiarom i bohaterom.
 
*
 
Dlaczego napisałem tą książkę? To proste. Bo cenię prawdę i chcę, żeby moje dzieci, żyjąc w wolnym kraju, były dumne z polskiej historii i faktu, że są Polakami.
Dariusz Walusiak
 
Jeżeli masz właśnie w rękach tę książkę, to jesteś na najlepszej drodze do poznania prawdy.
Arkadiusz Gołębiewski, dyrektor Festiwalu Filmowego Niepokorni Niezłomni Wyklęci, reżyser filmu dokumentalnego „Historia Kowalskich”.
 
Książka Dariusza Walusiaka zachęca nas do szukania odpowiedzi na fundamentalne dziś pytania dotyczące rzeczywistych postaw Polaków wobec Żydów w latach okupacji. Autor przypomina, że to Niemcy są i pozostaną na wieki odpowiedzialni za ich zagładę; że to Niemcy szukali w narodach przez siebie podbitych współsprawców mordu, ale nie znaleźli ich wśród Polaków. Pozostaliśmy jako naród w zgodzie z własnym katalogiem wartości, pozostaliśmy Polakami i chrześcijanami, choć Niemcy chcieli nam odebrać tak Ojczyznę, jak i naszą wiarę. Książka Dariusza Walusiaka wpisuje się zatem w narodową dyskusję na temat naszego dziedzictwa, z którego chcemy być dumni, w którym chcemy nadal żyć i czerpać z niego siły do nowych wyzwań.
Jan Żaryn, historyk, wykładowca, publicysta, działacz społeczny
 
*
 
Dariusz Walusiak 
W latach 80. związany z opozycją antykomunistyczną. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim „Polonia Restituta” przez śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Na swym koncie ma ponad 60 filmów dokumentalnych i reportaży o najnowszej historii Polski, w tym pierwszy film dokumentalny o rodzinie Ulmów, odznaczonych medalem „Sprawiedliwi wśród Narodów Świata”, a także cyklu o Żołnierzach Wyklętych-Niezłomnych. Autor książki „Wdowy smoleńskie” oraz współautor zbioru felietonów „Kościół w godzinie próby” Aktywnie uczestniczy w odkłamywaniu najnowszej historii i przywracaniu pamięci polskim bohaterom.
 
 
Patroni medialni:
        
 
      

Opinie dodaj opinię »

maok 2017-02-08 13:31:36 napisał:
Odpowiedź na wywiad Cezarego Broszkiewicza z Dariuszem Walusiakiem - wMeritum.pl. W końcowych zdaniach tego wywiadu pan Artur Walusiak stwierdza; ”Dyskutować można jedynie na podstawie faktów, a nie wymyślonych na potrzeby zdyskredytowania Polaków bzdur.” Przyjrzyjmy się więc w kolejności bzdurom zawartym w wypowiedziach rozmówcy Cezarego Broszkowkiego. 1. Autor „Winnych” twierdzi , iż liczba 6,5 tysiąca Polaków ratujących lub pomagających Żydom jest zaniżona. Walusiak podaje za profesorem Janem Żarynem liczbę ponad miliona Polaków którym powinien należeć się tytuł Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Symptomatyczne, iż historyk Żaryn we wstępie do książki Pana Walusiaka mówi o tysiącach ( ”Winni” str 7), liczba rośnie do ponad miliona w chwili gdy Jan Żaryn zabiera w tej sprawie głos jako polityk w Parlamencie Europejskim. Dla ukazania absurdalności tych wyliczeń odwołam się do dwóch ogólnie akceptowanych przez historyków danych. Liczebność polskich oddziałów partyzanckich (AK, BCh,NSZ.GL) walczących w trakcie pięciu lat wojny szacuje się na około 715 tysięcy. Prawicowi historycy chcą nam wmówić, iż w trakcie wojny, pod nosem Niemców, funkcjonowała zakonspirowana, tak doskonale iż milczą o niej jakiekolwiek źródła, organizacja niosąca pomoc Żydom, liczniejsza od wszystkich oddziałów partyzanckich razem wziętych. Przypomnę, iż skład Komitetu Żegoty wynosił 180 osób. Gunnar Paulsonn w książce „Utajone miasto” szacuje, iż do Powstania Warszawskiego po aryjskiej stronie ukrywało się nawet 28 tysięcy Żydów. W wywiadach prof. Żaryn szacował, nie odsyłając do żadnych badań historycznych gdyż takowych brak, iż średnio jednemu uciekinierowi z getta pomagało 20 Polaków, co daje liczbę 560 tysięcy. Liczba ludności polskiej w mieście w tym czasie wynosiła około 920 tysięcy. Znaczyłoby to, iż ponad 60% warszawiaków angażowała się w pomoc Żydom. I sprawa fundamentalna, dlaczego ten milion bohaterów milczał i milczy o swoim heroizmie. Dlaczego milczą dzieci i wnukowie. Dopóki historycy szafujący takimi liczbami nie położą na stole twardych danych wynikających z rzetelnych badań, ich wypowiedzi o „wierzchołku góry lodowej” traktować należy jako fikcje. 2. Pan Walusiak przeciwstawia polskie ofiary ginące za pomoc Żydom jednemu Duńczykowi, który oddał życie za takie czynny w krajach Europy. O tym jak ważne dla niego jest to zagadnienie świadczy fakt powtórzenia tego zdania w książce trzy razy. Oczywiście opowieść o tym nieszczęsnym Duńczyku nie jest opatrzona żadnymi przypisami, bo być nie może. Nasz autor przepisał po prostu bezrefleksyjnie zdanie z książki Stefana Karbońskiego „Polacy, Żydzi i holocaust”, który też nie wiadomo skąd doszedł do takich wniosków, skoro kilka zdań dalej zaprzeczył sam sobie stwierdzeniem, iż Holendrzy za pomoc Żydom trafiali do obozów koncentracyjnych. Zresztą gdyby Pan Walusiak był uważnym czytelnikiem podanej w bibliografii swoje książki monumentalnej pracy Saula Friedlandera „Czas eksterminacji” to wiedziałby o strajku generalnym amsterdamskich Holendrów w luty 1941 przeciwko aresztowaniu mężczyzn pochodzenia żydowskiego zakończonym śmiercią kilku osób. Z tej samej pracy można się dowiedzieć o dużym zaangażowaniu komunistów belgijskich w ukrywaniu Żydów, którzy ginęli wprawdzie za działalność komunistyczną w tym także za pomoc niesioną Żydom. Tak czy inaczej ta problematyka wymaga dopiero pogłębionych badań historycznych. 3. ”Polskie Państwo podziemne ścigało szmalcowników” To półprawdy jeśli nie ćwierć. Po pierwsze szmalcownictwem zajmowano się dopiero od wiosny 1943 roku ( pierwszy wyrok zapadł w lipcu 1943 roku) kiedy praktycznie Żydów już nie było zaś proceder ten kwitł od pierwszych dni wojny. Po drugie szmalcownicy byli likwidowani przede wszystkim wtedy jeśli parali się tym haniebnym zajęciem nie jako na marginesie swojej współpracy z gestapo. Po trzecie Polskie Państwo Podziemne wstydziło się swoich działań w tym zakresie. W żadnym Biuletynie Informacyjnym nie znajdzie się wzmianki na temat likwidacji konfidenta czy policjanta granatowego za szmalcownictwo, czego bezskutecznie domagali się Żydzi. 4. Profesor Jan Grabowski szkaluje Polaków. W bibliografii ”Winnych” na próżno doszukiwać się nazwiska profesora Uniwersytetu w Ottawie Jana Grabowskiego. Na stronach 257-258 „Winnych” i w tym wywiadzie wyjaśnia się dlaczego. Otóż profesor Grabowski jest złym historykiem. Ośmiela się kłamać publicznie na konferencji dotyczącej spraw polsko – żydowski , mającej miejsce Warszawie w listopadzie 2014 roku. Nieprawdą bowiem jest według Pana Walusiaka jakoby po zagładzie rodziny Ulmów okoliczni chłopi wymordowali pozostałych ukrywających się Żydów. Kłam twierdzeniu Grabowskiego mają zadawać publikacje historyka IPN Mateusza Szpytmy. Problem polega na tym, iż śledczy Szpytma sprawę ocenia w inny sposób czego wyraz dał w „Więzi” nr 10/2011. Otóż Szpytma nie kwestionuje zeznań Yehuda Erlicha opowiadający o bestialskich mordach na chłopach. Spór pomiędzy historykami toczy się o to czy popełnione zostały w Markowej czy w pobliskiej Sieteszy oraz czy przed czy po zagładzie rodziny Ulmów. Dalej autor „Winnych” oskarża Grabowskiego o doszukiwanie się za wszelką cenę „w Polakach instynktu morderców”. No to przytoczmy pierwsze z brzegu ustalenia wynikające z akt sądowych, których sprawcy zostali osądzeni i skazani, a których to setki jak nie tysiące znajdują się w archiwach sądowych, wszystkie cytaty za Barbara Engelking – Jest taki piękny słoneczny dzień. Losy Żydów szukających pomocy na wsi polskiej w latach 1942-1945., której to Pani profesor również dostało się w wywiadzie. Jojne Sztrumpf z żoną Rózią i dwiema córeczkami – Tolcią (6 lat) i Fanią (4lata) ukrywali siwe wsi Zapusty koło Tuczę u Józefa Siudaka „który ich po kilku dniach zamordował”. Siudak uważał, iż są bardzo bogaci a pomógł mu w tym jego Kuzyn Jan Siudak, który z karabinu ostrzelał przebywających w piwnicy Sztrumpfów. Józef Siudak dokończył mordu siekierą i wynagrodził kuzyna parą bucików oraz dwoma paletkami. Franciszka i Jakub Żakowie we wsi Bucisko (pow.Przeworsk) ukrywali w swojej zagrodzie Meilecha Roisa tak długo aż skończyły mu się pieniądze i odzież. Potem postanowili go zabić. Franciszka Żak utrąciła mu rękę siekierą, jej mąż dusił go i kopał. Potem zmasakrowanego przywiązali go do wozu i odwiezli na posterunek gestapo do Kańczugi. Enia Berman z dwójką dzieci ( 11 i 12 lat) została doprowadzona przez mieszkańców rodzinnej wsi Domianowice na posterunek granatowej policji. Komendant dał im broń i chłopi sami zastrzeli Enię oraz jej dzieci. Czytając tysiące tego typu relacji trudno mieć pretensje do prof. Engelking, iż jest przekonana o „metafizycznej winie Polaków”. Dariusz Walusiak jest twórcą filmu o bohaterskiej rodzinie Ulmów. Chwała mu za to. Ale gdyby był naprawdę rzetelnym dokumentalistą udałby się także do oddalonego od Markowej w linii prostej o 15 km Gniewczyna i posłużył jako scenariuszem wspomnieniami Tadeusza Merkiela aby opisać mord dokonany na miejscowych Żydach przez polskie elity i partyzantów ZWZ-AK w listopadzie 1942 roku w tej miejscowości. Wydarzenia te umownie nazywane są „Zagładą domu Trynczerów”. Nie, Walusiakowi brak przyzwoitości a chyba i empatii aby opisać gwałty, tortury i w końcu mord dokonany na 11 członkach lokalnej społeczności ( w tym dzieciach), mających pecha bo byli obywatelami polskimi pochodzenia żydowskiego. 5. ”Ważne jest jednak, by cały naród był świadom nieskazitelnej postawy Polaków którzy zbrojnie przeciwstawili się okupantom i nigdy z nim nie kolaborował, tak jak to miało miejsce w wielu krajach Europy”, wygłasza swoje credo nasz autor Poniżej przedstawiam przykłady polskiej kolaboracji z nazistami. Goralenvolk, czyli naród góralski , na Podhalu przynależność do niego zadeklarowało 27 tysięcy Polaków. Twórca tej idei Wacław Krzeptowski został w styczniu 1945 roku powieszony przez partyzantów AK. Policja granatowa. Prawdą jest, iż w 1939 członkowie polskiej przedwojennej policji zostali wcieleni do niej automatycznie na mocy prawa ale w latach następnych werbunek odbywał się na zasadach dobrowolności. Tak między innymi powstał batalion 202 wykorzystywany przez Niemców do walk na Białorusi i według ich raportów dobrze się spisywał a wielu jego członków uzyskało odznaczenia bojowe. Powszechnie znane są przypadki kolaboracji z Niemcami ( nie ważne, iż w słusznej sprawie walki z partyzantką radziecką ) takich ugrupowań partyzanckich jak: Zgrupowanie Stołpeckie AK, Zgrupowanie Nadniemeńskie AK, Wileńska Brygada AK, Brygada Świętokrzyska AK. O całych tysiącach Polaków cywili, wysługującym się Niemcom poprzez nadgorliwe czy ekstraordynaryjne wykonywanie swoich obowiązków nawet nie warto wspominać. Od ukazania się książki Tomasza Grossa „Sąsiedzi” trwa spór pomiędzy obozem historyków dostrzegającym potrzebę zweryfikowania ilościowego i jakościowego udziału Polaków w holokauście a obozem romantyczno-heroicznym, uważających wypadki wydawania i mordowania Żydów przez Polaków za dokonania szumowin niegodnych nazwania Polakami, a fakt ujawniania takich zdarzeń za działania antypolskie finansowane przez obcy (wiadomo jaki ) kapitał. O ile ci pierwsi skupiają się na pracy badawczej to aktywność drugich ogranicza się do powtarzania klisz rodem z PRL i podlewania ich nacjonalistyczno-katolickim sosem. Czytając książkę ”Winni” Dariusza Walusiaka i powyższy wywiad, ma się wrażenie przeniesienia w czasie do roku 1968 tuż po ”wydarzeniach marcowych”. To w tym okresie na skutek partyjnych dyrektyw mnożyły się opracowani pseudo – historyków opisujące gargantuiczny wysiłek narodu polskiego w dziele ratowania Żydów. Wszystko dla obrony imienia Polski na arenie międzynarodowej, bowiem społeczność świata śmiała wysuwać pod adresem naszej Ojczyzny, oczywiście bezpodstawne i kłamliwe, oskarżenia. o antysemityzm. Podstawową cechą wszystkich tych prac był brak naukowości. Książka „Winni” jest doskonały przykładem współczesnej adaptacji peerlowskich strategii, co potwierdza niniejszy wywiad. Końcowe tezy wywiadu układają się z koleii w narracje nacjonalistyczną: współczesna Polska jest ofiarą spisku żydowskiego o nazwie „przedsiębiorstwo holokaust”. Podstępni Żydzi zrobią wszystko aby zohydzić Polskę na arenie międzynarodowej aby wyssać z niej pieniądze na odszkodowania. Ale poza celami oczywistymi, merkantylnymi, mają też dalekosiężne. Zohydzona w oczach świata Polska stanie się osamotniona i nikt nas nie obroni. „Kto bowiem będzie chciał nadstawiać głowę za naród który w przeszłości znęcał się nad bezbronnymi” pyta retorycznie Walusiak ( „Winni strona13”).Na tym wszystkim oczywiście skorzysta Rosja. Jakbym czytał międzywojenną prasę endecką. O ile po przeczytaniu krytykowanej książki miałem wątpliwości to po tym wywiadzie już nie: Dariusz Walusiak propaguje antysemityzm. Walusiak ma słuszność mówiąc: jak nie wiadomo o co chodzi , to chodzi o pieniądze ale bynajmniej nie żydowskie tylko te które wpłyną do jego kieszeni, jeśli uda się wepchnąć „Winnych” do szkół i placówek dyplomatycznych. Przecież interlokutor Broszkowskiego już wysłał listy. Broń Boże nie z własnej inicjatywy tylko reagując na zapotrzebowanie społeczne usłyszane na spotkaniach z czytelnikami i zapewne od znajomych z FB. Uda się ? Musi się udać, w końcu nowomianowany Prezes IPN to kumpel ze studiów. A potem prawdziwe wyzwanie, dziesięć lat tłustych przy realizacji filmu będącego odpowiedzią na „Szoah”, wyzwanie podjęte oczywiście za pieniądze podatników. Kto prawdziwemu patriocie zabroni realizacji tego przedsięwzięcia nawet po zmianie władzy, zostanie okrzyknięty zdrajcą narodu, żydowskim pachołkiem Moskwy. Ma rację Bartłomiej Krupa w swoim szkicu (Historia krytyczna i jej gabinet cieni. Historiografia polska wobec zagłady 2003-2013) pisząc o książkach skupiających się jedynie na heroizmie Polaków niosących pomoc Żydom: „Szkopuł tkwi już w samym pomyśle na wyodrębnienie i odseparowanie zagadnienia ratowania od całego kontekstu społecznego. W takim ujęciu zanika obraz całości, w którym dla uciekających Żydów Polacy stanowili tyleż ostatnią deskę ratunku, co śmiertelne zagrożenie. Ponadto za poszczególnymi przypadkami ratowania stały najrozmaitsze motywacje również finansowe. Często ratujący stawali się później katami.” Książkę Dariusza Walusiaka zakwalifikowano w księgarniach internetowych do działu popularnonaukowego. Ja myślę, iż w przyszłości dla tego typu wydawnictw stworzony zostanie osobny dział – „Propaganda historyczna za rządów Prezydenta Andrzeja Dudy i Prezesa IPN Andrzeja Szarka.” Sam autor jawi mi się dość groteskowo jako postać wyjęta z kart „Ferdydurke” Gombrowicza. To współczesny Syfon, który zamyka oczy na niegodziwości popełniane przez swoich kolegów, wypina pierś do przodu i na nutę „Marsza Sokołów” intonuje: ”Hej bracia chłopięta, dodajcie mu sił. By ocknął się z martwych, by powstał, by żył! ”. No ale co się nachapie za rządów PiS to jego. Cwana gapa, musi płynąć w nim żydowska krew.
Polecane produkty
DO GÓRY